|

Miłość to szczęście w nieszczęściu Teatr Anety Adamskiej „Przedmieście” z Łańcuta pokazał po żywiołowej „Opowieści” sprzed dwóch lat gorzki spektakl pt. „Niebo”. Można powiedzieć: - Aneto, nie igraj z losem, bój się Boga!
Podstawą literacką dały przedstawieniu proza Czesława Miłosza i Wiesława Myśliwskiego – jego nagrodzona „Nike” powieść pt. „Traktat o łuskaniu fasoli”. Temat: miłość. Fatalna. Nie ma ucieczki przed uczuciem - Na zdrowy rozum każdej miłości trzeba by się strzec, bo nie wiadomo, gdzie człowieka zaprowadzi. Na zdrowy rozum siebie samego trzeba by się strzec… - napisał Myśliwski. No niby tak. Ale przecież nie ma przed sobą ucieczki. A tym bardziej przed miłością. - Chwalcie łąki umajone!... – usłyszeliśmy przejmującą do dreszczu starą pieśń. Niby błaganie o łaskawość losu. Ale los… Drabina , walizka, prześcieradło to nieliczne rekwizyty w tym pełnym tajemnicy spektaklu, gdy słowo rzeczywiście znaczy słowo. I jeszcze ten saksofon i jego tęskny ton… Rozszywający. Dziewczyna jest nieszczęśliwa bo zakochała się w księdzu. Wiejskie plotkary mają o czym gadać – niesamowitą wieść przekazują sobie z ust do ust… Gołą stopą po scenie - Bez serca byłoby mi lepiej! – pada oskarżenie wobec bezdusznego świata. Życie, dotykalne, na bosaka – prawie wszyscy aktorzy chodzą po scenie gołą stopą – po prostu boli… Więcej w nim cierpienia, niewiedzy, niespełnienia… I im mniej bliskich – ojca, matki, siostry, brata – tym tu zimniej… Ale przecież nie ma wyjścia – trzeba kochać. I to boso, dotkliwie, na przekór… Grają sami młodzi, a już z taką gorzką wiedzą Powiedzieli po spektaklu:
• Bogdan Renczyński, krakowska „Cricoteka” – Spektakl urzekł mnie szacunkiem wobec tajemnicy, która jest każde istnienie. To klimat rodem z Kantora. Umiejętność grania na ciszy i milczeniu – wartościach metafizycznych – to walor tego teatru.
• Czesław Drąg, animator kultury z WDK – To przedstawienie prowokujące do pytań o kształt współczesnej miłości. Czy w dzisiejszym zabieganiu nie tracimy jej istoty?
• Jolanta Nord, aktorka z Rzeszowa – Był to przejmujący spektakl, dotykający sedna istnienia. Bo co byśmy znaczyli, gdybyśmy nie umieli kochać.
• Zofia Pacześniak, polonistka z Rzeszowa – Ten spektakl to dla mnie wielkie wzruszenie. Zwłaszcza, że pokazana miłość nie była łatwa, szła na przekór schematom. Brawa dla tak wielkiej pokory wobec fenomenu życia. Tylko z takiej perspektywy można docenić każdą sekundę…
• Konrad Woźniak z Rzeszowa – Przedstawienie było bardzo ciekawe, chociaż pozostawiło we mnie mieszane uczucia. Wolałbym, żeby o miłości mówić bardziej optymistycznie.
Marek Pękala GC Nowiny 27 lutego 2008 |