|
 Pamięć jest dla nas ważna
Rozmowa z Anetą Adamską, twórczynią i aktorką Teatru Przedmieście z Łańcuta. -Premiera waszego najnowszego spektaklu "Za szafą” odbędzie się 13 grudnia. To symboliczna data. Czy dlatego ją wybraliście?
- To trochę przypadek, ale nasza sztuka w pewien sposób wiąże się z rocznicą. Bo to spektakl o strachu i dzieje się w czasie wojny. To opowieść o tym, jak wielka historia wpływa na nasze małe życie. O tym, że nawet, jeśli chcemy się odciąć od wydarzeń, które się dzieją na zewnątrz, to w końcu to do nas przychodzi. - Jest II wojna światowa. Małżeństwo ukrywa w szafie Żydówkę... - To trójkąt - trzy osoby sparaliżowane strachem, między którymi rozgrywają się namiętności: i miłość, i poczucie obowiązku, i nienawiść, i pożądanie. Każda postać ma swoje motywacje. Od każdej z nich coś zależy. Chciałam pokazać, że człowiek czasem w życiu zostaje postawiony wobec bardzo trudnych wyborów. Czasami niezależnie od niego. "Za szafą” to spektakl bardzo kameralny, ale gęsty od emocji.
- Ma swoją literacką bazę? - Podstawą jest opowiadanie Hanny Krall i rodzinna historia jednego z aktorów. - Wasz teatr zawsze ma w zanadrzu jakąś rodzinną historię... - Bo w naszym teatrze pamięć jest bardzo ważna, pamięć o tym, co było. I w naszych spektaklach obecność rodzinnych historii jest nieprzypadkowa. - Na pewno nowością jest to, że do stworzenia tego spektaklu zaprosiliście tym razem Francuza. - Steve Bellin przyjechał do nas z ośrodka teatralnego CREARC w Grenoble. Ta organizacja zainicjowała powstanie międzynarodowego stowarzyszenia teatralnego, do którego my też należymy. Wzajemna pomoc jest wpisana w program jego działalności. Stąd przyjazd Steve'a, który, nawiasem mówiąc, jest polonofilem i uczy się polskiego. Odpowiada za efekty w przedstawieniu, za światło, dźwięk. I nad tym również pracuje przy spektaklu "Za szafą”. Oczywiście, będzie na premierze.
Alina Bosak GC Nowiny 13-12-2008 |